wtorek, 19 kwietnia 2016

CO BYŁO SŁYCHAĆ NA WARSZAWSKIM STRICIE 19.04.1943 ROKU

Dziś mija 73 rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Pierwsze, w czasie II Wojny Światowej, powstanie ludności  cywilnej przeciwko nazistom.
Powstańcy, bardzo młodzi, mający niewiele ponad 20 lat lub nawet mniej, doświadczyli koszmaru i traumy, w czasie pobytu w getcie i likwidacji getta, niewyobrażalnej dla żadnego normalnego człowieka. Bohatersko podjęli nierówną walkę, co do której od razu było wiadomo, że zakończy się klęską Powstańców. Przeżyła zaledwie garstka Powstańców. Ale mimo, że zginęli, przez ten bohaterski czyn, demonstrując swoją wielką nieustraszoność i desperacką próbę ocalenia resztek człowieczeństwa, wygrali swoje życie.....  Bo przecież nie sama długość ludzkiego życia się liczy, ale naprawdę najistotniejsze jest jak się przeżyło dany nam czas. Ci nieliczni,  zaledwie kilkanaście osób, którym, dzięki nieprawdopodobnemu bohaterstwu Kazika Ratajzera, udało się przeżyć, stali się dla wielu moralnymi autorytetami XX wieku. A teraz my wszyscy, już w XXI wieku też nie możemy zapominać o czasach upodlenia i niszczenia człowieczeństwa, deptania wszelkiego humanitaryzmu, niewyobrażalnego okrucieństwa i ogromu nienawiści. Dziś wszyscy, którzy choć trochę interesują się współczesnością, nie mogą nie zauważyć, że u drzwi Europy i całego Cywilizowanego Świata, czai się kolejna opętana nieludzkim szaleństwem, nienawiścią, wrogością, okrutna i przerażająca ideologia. Ideologia ta, już w czasie II Wojny Światowej współpracowała z hitlerem, obdarowywali się prezentami, przybywając z daleka, gościli w obozie w Auschwitz, by nauczyć się sprawnego funkcjonowania najstraszniejszej w dziejach ludzkości machiny do mordowania.
Kazik Ratajzer uratował  między innymi przywódcę Powstania, Marka Edelmana,  manifestując swoim czynem ogromne, a nawet może wręcz szalone, bohaterstwo. Dokonał tego w sytuacji beznadziejnej, sytuacji granicznej i z góry skazanej na klęskę. Świat podziwia tych ocalonych Powstańców do dziś. Czasem i my mamy poczucie, że jesteśmy nieustraszeni, niczego się nie boimy, damy radę każdej sytuacji. Oni też tak myśleli i, co najważniejsze, zadziałali.

Zawsze pamiętajmy, że "Dharma, nie będąca niczyją własnością, należy do najodważniejszych."


Pomnik Bohaterów Powstania w warszawskim Gettcie

A oto ten Człowiek, symbol najwyższego altruizmy, miłości do ludzi, wielkiego człowieczeństwa i całkowitego oddania dla drugiego Człowieka. Przez całe swoje życie, niezależnie od sytuacji, odznaczał się On całkowitą nieustraszonością i aktywnym współczuciem -  Marek Edelman


W Rzymie na 

Campo di Fiori   

Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.
Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.
Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.    
Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.
Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.
Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.
I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język nasz stał się im obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.
Warszawa - Wielkanoc, 1943
Marek Edelman

Kazik Ratajzer

Mordechaj Anielewicz

Warszawskie Getto po Powstaniu 

Warszawskie Getto po Powstaniu

Strona Kazika Ratajzera na Facebooku. Zapraszam. Absolutnie niesamowity człowiek... to co zrobił, gdy desperacko ratował garstkę Powstańców, która przeżyła (w tym Marka Edelmana), nie mieści się w głowie....
https://www.facebook.com/Kazik-Ratajzer-Simcha-Rotem-529076157134002/



i na koniec coś bardzo prywatnego...
"Somehow you have to believe you are not sick" 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz